Forum Zwiadowcy Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Vertical

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> Skorghijl
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Evans
Pełnoprawny zwiadowca


Dołączył: 19 Wrz 2013
Posty: 2234
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:38, 04 Sty 2016    Temat postu: Vertical

Książka "Vertical" jest jedną z powieści sci-fi autorstwa Rafała Kosika, znanego szerzej dzięki swojej serii "Felix, Net i Nika". Jako że ową serię lubię i podoba mi się styl pisania Kosika, to postanowiłam po to sięgnąć. Po jakichś 3 latach od tego postanowienia kupiłam książkę i ją przeczytałam Very Happy. Jako że nie umiem opowiadać o fabule, pozwolę sobie skopiować jej zarys z lubimyczytać.

Świat nie wygląda tak, jak powinien, ale jeśli spędziłeś w nim całe życie, prawdopodobnie tego nie zauważasz. W Verticalu ludzie żyją w stalowych miastach wspinających się po linach, dążąc do bliżej nieokreślonego Celu. Nie znają przeszłości, nie interesuje ich przyszłość. Tylko jeden człowiek próbuje dociec, dlaczego jego świat wygląda właśnie tak. Intuicja podpowiada mu, że otaczające go wszechobecne Niebo nie jest najlepszym miejscem do życia. By poznać sens tego świata, postanawia zaryzykować wszystko, łącznie ze swoim życiem. Wyrusza na poszukiwanie konstruktorów miast. To podróż ku śmierci i nowemu życiu. Pełna nieoczekiwanych odkryć.
A od siebie dodam jeszcze, że tak naprawdę książka ma dwa równoległe wątki, które łączą się... tak jakby. Znaczy pewne zbieżności widać niemal od razu, potem dochodzą kolejne, ale o co tak naprawdę chodzi, widać dopiero na końcu. Znaczy, hehe... "widać" ;-;. Umówmy się, że tak.

Od razu zacznę, że nie do końca da się zrecenzować bez spoilerów, więc kilka ich tu dam, ale rzecz jasna je oznaczę. I postaram się też jakoś przybliżyć bez nich.

Przede wszystkim powinnam zaznaczyć, że ta książka jest tak poplątana i specyficzna, że naprawdę momentami siedziałam, wgapiając się w kartkę, a mój mózg pracował jedynie na tyle, by postawić mi przed oczami napis "co do jasnej cholery?!". I nie dlatego, że autor się gubi czy wątki są źle poprowadzone. Właśnie jest to efekt zamierzony, jakby ktoś miał wątpliwości Very Happy. Po prostu jest to dość abstrakcyjne, to chyba najlepsze na to określenie. Ba! przez to nie wiem nawet, jak nazwać zakończenie - czy jest otwarte, czy zamknięte. W pewnym sensie bardziej zamknięte nie mogło by być ;____;. (Hehe... suche.) A z drugiej - na część pytań dość ważnych nie dostajemy odpowiedzi. Chociaż sama nie wiem, czy bym chciała... bo takie tajemnice nadają nieco klimatu i nie wiem, czy jakiekolwiek wyjaśnienie by mnie zadowoliło Very Happy. Przyjmuję więc, że po prostu takie Kosik stworzył uniwersum i teraz to kwestia tego, którym czytelnikom przypadnie do gustu. Ogólnie rzecz biorąc, uważam świat przedstawiony za dopracowany, tyle że w szczególny sposób - nie dowiadujemy się o nim więcej niż bohaterowie, a ci jednak wszechwiedzący nie są.

Fabuła jest... hmm. Wciągająca. Intrygująca? Ciekawa na pewno z powodów, które może pominę natenczas, bo są spoierowate. Poza tym sprawiają, że część zakończenia wydaje się być oczywista... ale tak nie jest i daje nam wielką niespodziankę Very Happy. Tyle dla ludzi, którzy jeszcze nie czytali, a dla ciekawskich może się nieco bardziej rozpiszę:
Cytat:
Przede wszystkim oczekiwałam, że Murk i Jonathan się w końcu spotkają, że te wątki się połączą... no i połączyły się, nie ma wątpliwości, ale w zupełnie nieprzewidziany przeze mnie sposób. Historia zatoczyła pełne koło - dosłownie. Epilog sprawił, że przez chwilę z niedowierzaniem wgapiałam się w litery, jednocześnie się szczerząc i mając ochotę walnąć coś pięścią. Podziwiam niesamowicie pomysł i wykonanie, chociaż końcówki wątków były tak mgliste, że ciężko było pojąć, co się właśnie stało. Mam na myśli... No ja pierniczę! Jak oni nagle przenieśli się... w przeszłość? Do innego wymiaru? Czegokolwiek... Nawet nie wiedziałam, jak to nazwać. Nie do końca skojarzyłam, czy udało się coś z tym supłem zrobić i jak to wszystko wpłynęło na wydarzenia. Coś dla ludzi lubiących teorie i domysły wszelakie Very Happy. To dezorientujące, ale jednocześnie... niesamowite w sumie.


Jeśli chodzi o bohaterów, nie przypominam sobie o jakichś ulubieńcach ani o kimś szczególnie znienawidzonym. Powiedziałabym, że część osób z tła została stworzona nieco karykaturalnie - mówię tu o grupce z Herlanu, która w wolnych chwilach debatowała na naradach zakrapianych alkoholem, którym przewodziła myśl "co zrobić, żeby ten głupi motłoch nie przyszedł do nas z widłami i pochodniami". A jakie to były narady! Urzekły mnie od pierwszej chwili, przywodząc na myśl nieco wiedźmińskie klimaty. Sama nie potrafię wyjaśnić, czemu akurat takie... Ale uwielbiam. Z tamtej gromady zwłaszcza astrofizyk, którego imienia nigdy nie pamiętam, przypadł mi do gustu :3.
No i przykuwał uwagę również Athor! Jeśli miałabym kogoś szczególnie wyróżnić, to jego ;-;. Z powodu tego, jakie miał podejście do bohaterów i za końcówkę... Ale nie mam siły już dawać kolejne quote'y i wyjaśniać. W każdym razie ten jeden się wybił :3.
Główni bohaterowie byli bardzo w porządku, z całej trójki szczególnie Jonathan (który momentami też urzekał swym zachowaniem, i to nierzadko :3), ale może to być wywołane tym, w jakich różnych klimacie utrzymane były dwa wątki. Her była tak specyficzna, że nie wiedziałam nawet, co o niej myśleć, a Murk... a Murk to Murk Very Happy. W ogóle zaskoczyło mnie też to, jak poprowadzili narrację powieści. Wątek Murka ma narracje pierwszoosobową, natomiast Jonathana trzecioosobową. Może wydawać się to nieco mało konsekwentne, poza tym zaznaczało to, który wątek jest "ważniejszy", ale też nijak nie przeszkadzało. Wręcz sprawiało wrażenie kosmetycznego zabiegu, który jeszcze bardziej wyodrębnia te dwa wątki. Trochę jak zmiana czcionki w "Rozbitym Imperium".

Generalnie książka była bardzo przemyśleniogenna. Nawet jeśli ktoś nie jest typem osoby, która przez książki rozmyśla nad życiem, istnieniem i sensem wszystkiego, to chociaż może porozkminiać, co działo się w fabule, jako że, jak już wspomniałam, nie jest to do koooońca jednoznaczne. Znaczy... efekt jest jednoznaczny, ale efekt to przecież nie wszystko Very Happy. Kurde! Najlepszym epitetem na to dzieło jest chyba "specyficzne" czy też użyte wcześniej "abstrakcyjne". Z pewnością nie przypadnie każdemu do gustu, ale sądzę, że jest godne uwagi i naprawdę przyjemne w czytaniu. Coraz rzadziej trafiam na powieści, do których naprawdę się przywiązuje, to jest jednak jedna z nich. Z pewnością nie żałuję zakupu - jest lepszy niż jakieś 80% zawartości moich półek Very Happy.
Ocenę wystawiam... nieco się waham, ale myślę, że mocne 9-9.5/10 będzie odpowiednie. Subiektywne, bo zwyczajnie lubię ten rodzaj powieści, ale jednak zasłużone, bo to kawał dobrej roboty, nawet jeśli w pewnym momencie niszczy mózg. Polecam tak czy inaczej!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Evans dnia Pon 2:45, 04 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> Skorghijl Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin