Forum Zwiadowcy Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Robin Hood

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> La Rivage / To i Owo...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nimrodel
Admin
Admin


Dołączył: 10 Sie 2009
Posty: 2048
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:25, 23 Sie 2013    Temat postu: Robin Hood

Właściwie to, czemu nie założyć takiego tematu? Wink
Co sądzicie o tym legendarnym bohaterze? Lubicie go, czy nie znosicie? Macie jakieś ulubione książki/filmy/seriale o Robin Hoodzie? Chyba nie ma na tym forum osoby, która nie znałaby tego słynnego łucznika. Porozmawiajmy trochę o tej legendzie! Smile

Jeśli o mnie chodzi, to uwielbiam tę legendę. Historia Robin Hooda, rozgrywająca się w starym, dobrym Średniowieczu, jego perypetie i to ciągłe ucieranie nosa szeryfowi z Nottingham, poza tym motyw odbierania bogatym i dawania biednym oraz buntu czynią postać głównego bohatera niezwykle malowniczą. Zachwyca mnie też las Sherwood i motywy łucznicze.

Wg mnie najlepszym filmem o Robin Hoodzie jest "Robin Hood - książę złodziei", z Kevinem Costnerem. Ten ostatni film z 2010 roku nie zachwycił mnie (mnóstwo niezgodności historycznych, poza tym Russell Crowe zupełnie nie pasuje na Robina). Fajny był też serial "Robin z Sherwood", z Michaelem Preadem w roli głównej, tylko trochę przekombinowany (magia i te sprawy). Reszta filmów, które do tej pory widziałam jest raczej słaba... W ogóle, zauważyłam, że do dużej ilości tych filmów wciskają magię i w związku z tym - tandetne efekty specjalne...

Sama jestem zafascynowana tą legendą do tego stopnia, że dla czystej przyjemności piszę opowiadanie o Robin Hoodzie (chociaż ostatnio idzie mi to jak po grudzie i męczę się z tym, ale to nieważne Razz). Taką moją alternatywną wersję, w której staram się zawrzeć wszystko to, co wg mnie jest fajne nie tyle jeśli chodzi o samą legendę, ale także odmienne charaktery bohaterów, opisy krajobrazów, etc. Mam nadzieję, że uda mi się dojść do końca. Razz

Ech, pewnie o czymś zapomniałam, ale to będę stopniowo dopisywać w kolejnych postach. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ksssa
Podpalacz mostów


Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 962
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:32, 23 Sie 2013    Temat postu:

Właśnie tak samo jak ty uważam co do filmów. Napisałaś wręcz moje zdanie heh. Też miałam taki czas zafascynowania Robin Hoodem, ale teraz mi trochę przeszło. Niniejszym przez niego kupiłam tratratata ,,Zwiadowców"! Nie dość, że świetna legenda to jeszcze do czego ona może przyciągnąć? Dzięki tej "jeździe" na ukrywanie się w lesie i strzelanie gdzie popadnie z łuku sięgnęłam po książkę 1# tego forum. Very Happy

Co do czego gdy byłam mniejsza lubiłam jeszcze Disneyowską bajkę o Robinie (o tym lisie).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LadyPauline26
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 4287
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 83 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Myślenice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:28, 23 Sie 2013    Temat postu:

Legendę lubię, chociaż motywy ma dość oklepane Very Happy Ale klimat skradania się po lasach i życie ludzi ze średniowiecza, rekompensuje całą resztę.
W sumie oglądałam tylko tę bajkę Disneya i serial Robin z Sherwood. Uczuć co do bajki nie pamiętam, ale pewnie takie same jak do innych tego typu, czyli: "spoko, całkiem fajne" Very Happy, natomiast sam serial, swego czasu bardzo mi się podobał.

Oglądałam go w ferie 2012, więc miałam dużo czasu na maratony z kolejnych części (a trwają około godzinę). Jak wspomniałam w osobnym temacie (dział dla Flanagana), autor Zwiadowców współpracował przy scenariuszu do jednego z odcinków. Widać już ponad dwadzieścia lat temu, trzymał się podobnych klimatów Very Happy
Także miałam "niezłą fazę" - że tak to ujmę Very Happy Do tego stopnia, że przy oglądaniu niektórych odcinków jadłam tylko jabłka, biały ser i pajdy chleba, żeby wpasować się w klimat serialu (wiem, wspominałam już o tym, ale skoro jest osobny temat, to już trudno, powtórzę). A oni na prawdę, co odcinek nabijali jabłka na noże w sali zamkowej szeryfa Very Happy (No niestety, zgrabnego noża myśliwskiego, do kompletu już nie znalazłam Sad).
Jak chodzi o serial, to obecność magii przeszkadzała mi nie z powodu jakiś historycznych niezgodności, czy tandetnych efektów, ale raczej dlatego, że te odcinki były szczególnie brutalne, obrzydliwe i o ile dobrze pamiętam, raczej średnio ciekawe. Dlatego też nie oglądałam do końca ostatniego ze wszystkich. Po prostu miałam już dość tego łysego satanisty, który cały czas odprawiał jakieś mroczne obrzędy Very Happy
To tyle. (Aha... jeszcze na mojej zawalonej książkami komodzie, pod wszystkimi tworami pani Musierowicz, od ponad roku zalega samotnie książka "Robin Hood" T. Kraszewskiego i jakoś nie może się doczekać mojego zainteresowania. Jak kiedykolwiek do niej dobrnę, to jeszcze napiszę jaka się okazała. (O ile pożyję na tyle długo i mi forum nie zamknął Very Happy).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nimrodel
Admin
Admin


Dołączył: 10 Sie 2009
Posty: 2048
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:47, 24 Sie 2013    Temat postu:

LadyPauline26 napisał:
Po prostu miałam już dość tego łysego satanisty, który cały czas odprawiał jakieś mroczne obrzędy Very Happy


Taak, ci sataniści też mnie wkurzali okropnie!

Lady Pauline26 napisał:
(Aha... jeszcze na mojej zawalonej książkami komodzie, pod wszystkimi tworami pani Musierowicz, od ponad roku zalega samotnie książka "Robin Hood" T. Kraszewskiego i jakoś nie może się doczekać mojego zainteresowania. Jak kiedykolwiek do niej dobrnę, to jeszcze napiszę jaka się okazała. (O ile pożyję na tyle długo i mi forum nie zamknął Very Happy).


Mam tę książkę i czytałam ją! Very Happy Bardzo przyjemna. Smile Nie jakaś wybitna, ale dobrze mi się ją czytało i były w niej bardzo ładne momenty.
A tak a propos książek o Robin Hoodzie - mam jeszcze jedną, pt. "Wesołe przygody Robin Hooda", Howarda Pyle'a i jest ona podobno najbardziej zgodna z legendą. Nie czytałam jej jeszcze chyba dlatego, że piszę to opowiadanie i nie chcę mimowolnie "ściągać". Ale cały plan mam, więc może niedługo uda mi się w końcu ją przeczytać (w co wątpię, bo parę lektur na przyszły rok jeszcze mi zostało, ech...). Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nimrodel dnia Sob 14:49, 24 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LadyPauline26
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 4287
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 83 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Myślenice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 1:39, 15 Lis 2015    Temat postu:

I tak oto, po ponad dwóch latach od napisania, że muszę zabrać się za tę książkę... zabrałam się za tę książkę! Oklaski dla mnie poproszę Very Happy. (Teraz tyle minęło, a już wtedy pisałam, że czeka od dawna... Zaczynam żałować, że nigdy nie zapisałam się na kurs szybkiego czytania.)

Ale! co do książki. Mówię tutaj oczywiście o Robin Hoodzie Tadeusza Kraszewskiego.
Gdybym miała ją ocenić w konkretnej skali, to przypuszczam, że wyszłoby z tego coś w stylu 7,5/10. Podobało mi się, nawet momentami bardzo, ale pojawiały się pewne zastrzeżenia, szczególnie na samym początku. Jeśli chodzi o styl itp. rzeczy, to uważam, że napisana jest dobrze. Lekko archaiczna, nawet w narracji, ale też w stylu opowiadania całej historii. Czuło się ten jakby legendarny klimat, mimo że co i rusz pojawiały się nawiązania do tak trywialnych zajęć jak wcinanie mięsa (mięsiwa, przepraszam) na uczcie albo kupowanie wschodnich pachnideł na jarmarku. Daleko takim opisom do wartkiej przygody i wojowania z żołnierzami szeryfa.
Co do tego wojowania to nawet muszę powiedzieć, że mało go było... A w połowie opowieści sam szeryf dodatkowo umarł. Naprawdę mnie tym autor zdziwił, bo wydawało mi się, że cała ta legenda się opiera tylko na tym, że Robin walczy z uciskiem. A w sumie przez ostatnie 200 stron ratowania wieśniaków od okrutnych podatków właściwie nie było.

I tutaj przejdę może do największej wady tej powieści, czyli samego głównego bohatera... Tak, nie znoszę Robin Hooda... Pod koniec nieco się zrehabilitował, bo po ślubie jakoś znormalniał i przestał mnie tak denerwować, ale przez pierwsze rozdziały zachowywał się czasami tak okropnie, że ja autentycznie nie mogłam o nim czytać Neutral. Zwłaszcza te sceny z Elżbietą, kiedy jedynym sposobem na jego określenie było w mojej głowie dość wulgarne, ale chyba adekwatne słowo: "buc". Wybaczcie wyrażenie, ale jego zachowanie tak mnie wtedy drażniło... Szczególnie że autor przez całą książkę kreował go na jakiś niedościgniony dla nikogo ideał, a inni jakby na ślepo za nim szli i uznawali, że faktycznie! On jest idealny.
Moim zdaniem był idealny tylko dlatego, że tak o nim mówiono, a swoim sposobem bycia bynajmniej nie zasłużył. Ale jak już wspomniałam, pod koniec nieco zmieniło mi się podejście i nie irytował mnie aż tak bardzo jak wcześniej. Miał sporo cech, które mnie drażniły, ale już nie do tego stopnia. Także wrażenia po całej lekturze - mimo wszystko - nie popsuł.

Nie wiem ogólnie, jak się ta wersja przedstawia na tle innych, bo raczej więcej historii o Robin Hoodzie nie czytałam, ale ta wydaje mi się całkiem przyzwoita. Jedyne (poza głównym bohaterem) minusy, jakie mogłabym zaznaczyć, to schematyczność pewnych scen i brak historii o innych postaciach. Mam tutaj na myśli, że bardzo często pojawiały się w różnych rozdziałach uczty albo zakładanie obozów, albo opis relacji z Marianną itd., no i za każdym razem wyglądało to tak samo. Natomiast ta druga wada to fakt, że autor po macoszemu potraktował innych bohaterów i niewiele się można było o nich dowiedzieć. Ich życie było widoczne tylko wtedy, kiedy w jakiś sposób zahaczało o losy Robina. Niby oczywiste, patrząc na tytuł książki, no ale mimo wszystko uważam, że dla niektórych przydałoby się więcej stron opisów. Jak chociażby Ryszard i Til, których bardzo polubiłam. Albo Ben, który dość mocno ucierpiał na początku, a autor jakoś nigdy mu tego nie zrekompensował, nad czym bardzo ubolewam Sad.
Ostatnia już wada, która przypomniała mi się teraz, w czasie pisania, to błędy... Nie wiem, jak to było z poprawnością stylistyczną w czasach, kiedy tę książkę pisano, ale bardzo często pojawiały się tam określenia, które teraz są nieakceptowalne i raziły mnie okropnie jako osobę tak wyczuloną na wyszukiwanie niepoprawności w tekstach. Np. "w każdym bądź razie" i inne tego typu. Denerwowało mnie też mówienie o Ryszardzie, że nikt nie słyszał go mówiącego więcej niż trzy/pięć słów pod rząd, podczas gdy kilka stron wcześniej powiedział ich więcej. Drobna, acz denerwująca niekonsekwencja. (Pomijam już fakt, że ta małomówność to był dla mnie tylko pretekst, żeby się Robin mógł wymądrzać i rządzić... ale to już tylko taka prywatna, złośliwa teoria :3.)


Ale! Żeby nie było, że tylko narzekam.
Szczerze mówiąc trochę żałuję, że już tę książkę skończyłam. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i wcale bym się nie obraziła, jakby miała o 200 stron więcej. Poza tym kocham sposób, w jaki została wydana *.* Taka stara, a tak ładna... W sumie podobało mi się w niej (tak fizycznie) wszystko... Papier, dobór czcionki, rozmieszczenie tekstu na stronie, okładka, grubość, "otwieralność" itd. I ma cudowne ilustracje. Uwielbiam taki styl rysunku który wygląda jak jakieś dzieło chaosu, a wyłania się z tego bardziej realistyczna ludzka postać niż u mnie po godzinie pracy nad szczegółami. Urzekło mnie to i nawet zainspirowało do kilku własnych prac. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do tej książki chociażby po to, żeby sobie popatrzeć na obrazki.


I tyle Very Happy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez LadyPauline26 dnia Nie 15:17, 15 Lis 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> La Rivage / To i Owo... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin