Forum Zwiadowcy Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

"Pustynia" - J.M.G. Le Clézio

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> Skorghijl
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
LadyPauline26
Moderator
Moderator


Dołączył: 02 Kwi 2010
Posty: 4139
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 83 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Myślenice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:49, 16 Maj 2015    Temat postu: "Pustynia" - J.M.G. Le Clézio

Zakładanie tematu o tej książce na tym akurat forum pewnie mija się z celem. Wątpię, żeby do śmierci tej strony jakakolwiek osoba poza mną sięgnęła po tego typu literaturę. Zwłaszcza jeżeli najpierw przeczyta moje wynurzenia, a moje opinie będą dla tejże osoby w jakikolwiek sposób wiarygodne Very Happy.
Ale przejdę do rzeczy, żeby nie przeciągać.


CAŁY POST ZAWIERA SPOJLERY!!!
(ale mało rażące, tam i tak się prawie nic nie dzieje)

Fabuła:
Nie ma fabuły Neutral. Tzn. jest, ale nie do końca taka, do jakiej człowiek jest ogólnie przyzwyczajony. Akcja nie zmierza do żadnego konkretnego celu i właściwie nie wiadomo do końca, po co niektórzy ludzie coś robią. Ogólnie wszystko toczy się w dwóch miejscach i w dwóch przedziałach czasowych. Całość zaczyna się w środku pustyni, gdzie grupa nomadów w roku 1910 zmierza do jakiejś doliny ze studnią i do miasta Smary, gdzie mają się zebrać ludy z różnych części północnej Afryki i razem iść walczyć z chrześcijanami, którzy najechali ich ziemie. W tych rozdziałach wszystko jest oglądane z perspektywy Nura... takiego chłopaka w wieku około piętnastu lat jak mniemam. Ale niewiele tam jego przemyśleń i nie wiadomo nawet jak wygląda. Bo ważniejszą są barwne opisy cierpienia i życia w kurzu i w słońcu.
A po wyjątkowo męczącym początku przeskakujemy nagle do innych czasów (późniejszych, ale nie wiadomo, jak bardzo) i w inne miejsce. Jakieś nieokreślone nad Morzem Śródziemnym, gdzie żyje Lalla Hawa, sierota mieszkająca u ciotki w bardzo biednym miasteczku z domami z blachy i papy. Tam też wszystko obraca się dookoła kurzu i światła. No i wokół obserwacji małej dziewczynki, która chodzi codziennie po wydmach, ogląda mewy, spotyka się z pasterzami, którzy nawet nie rozumieją jej języka albo rozmawia sobie ze starym rybakiem, który opowiada jej różne historię.
Ta część książki była dość nużąca, ale kiedy człowiek się w nią wciągnął, to nawet dało się czytać i ciągła powtarzalność identycznych sformułowań i spostrzeżeń nawet nie raziła tak bardzo jak by się mogło wydawać. Ale w tym momencie oczywiście coś się musiało popsuć i nasza droga Lalla postanawia z pewnego powodu zwiać. Jako swojego towarzysza podróży wybiera niemego pasterza Hartaniego... I w tym momencie mam małą zawiechę, ponieważ wszystko wskazuje na to, że z ich chyba jednodniowej wycieczki w głąb pustyni wyszło dziecko. (A sami mieli po kilkanaście lat...)

Ale! przecież mamy za mało namieszane w głowie.
Zróbmy teraz przeskok znów do Nura, żeby pokazać jak ci nieobchodzący nas nic ludzie cierpią. Nie znamy ich imion, dokładnego celu, charakteru... ale widać sam fakt, że cierpią! ma sprawiać, że się nimi przejmiemy. Nie dziękuję, wolę wrócić do Lalli. Która nagle okazuje się być na statku płynącym do Francji... Nikt nie wyjaśnia nam, dlaczego akurat tak. Jak ją było stać na bilet? Czy jej ciotka w ogóle o tym wiedziała? Chyba wiedziała... bo nagle się okazuje, że ona tam też już jest, mimo że wcześniej nic tego nie zapowiadało. Jak, kiedy, dlaczego? Do teraz nie jestem pewna. Nawet nie próbuję rozkminiać, co z jej mężem na przykład, bo chyba do niczego nie dojdę.
Tutaj znów mam pewną zawiechę.
Bo spacery Lalli po Marsylii (to chyba była Marsylia) zdają się trwać całe wieki, a ona sama dorasta tak wyraźnie jakby z dwunastu lat przeskoczyła w osiemnaście. Bo też i podobno ma około osiemnastu, a cały czas opisywano ją tak, jakby była mała dziewczynką. Tymczasem przez te dziewięć miesięcy nagle ludzie zaczynają na nią patrzeć jak na kobietę. Widać brzuch z dzieckiem w środku dużo zmienia... W każdym razie Hartani się do bycia ojcem chyba nie poczuwał, bo do końca książki się nie pojawia, a Lalla spędza większość ciąży w mieście we Francji. Tutaj znów natykamy się na masę opisów brudu, ubóstwa i ludzi, którzy nic a nic nas nie obchodzą. Lalli też. Tylko nie wiedzieć czemu ten rodzaj biedoty ma być gorszy od umierania w upale na pustyni. Ale jak widać ładne widoczki są w stanie zasłonić nawet to, że tam na pustyni małe dziewczynki pracują od świtu jak niewolnice przy tkaniu dywanów i dostają baty od jakiejś starej jędzy.
Potem znów mamy kilka przeskoków do Nura, u którego wiedzie się coraz gorzej i wracamy do Lalli, która okazała się pięknością nie z tej ziemi, o czym wcześniej nie raczono nam wspomnieć. Podobno obcięła włosy na krótko po przyjeździe do Francji, ale magicznym sposobem odrosły przez te pół roku do całkiem pokaźnej długości. Uciekła z pracy, poszastała pieniędzmi i tak pięknie wystrojoną spotkał ją pewien fotograf, którego oczarowała. Zrobił z niej gwiazdę okładek, ale ona oczywiście tym gardzi i nie chce pieniędzy ani sławy. W tym momencie zaczęło mnie od niej mdlić, bo wyciągnięto ją z głębokiego bagna biedoty, a ona chyba nawet temu fotografowi nie okazała wdzięczności... Uciekła kiedyś i nie wróciła. Pojechała znów do rodzinnego miasta na pustyni gdzieś w Afryce i w strasznych bólach urodziła dziecko pod drzewem. I chyba nic jej to dziecko nie interesowało - ani w czasie ciąży, ani po urodzeniu. Koniec porywającej opowieści, w której prawie nikt się nie odzywa.
A i jeszcze kilka migawek z życia jednego bohatera, który nic nas nie obchodzi, ale tragicznie umiera i pewnie mieliśmy się tym nagle przejąć. A potem końcówka o losach Nura. Jest źle, coraz gorzej. Umiera ktoś ważny dla Nura. Potem ktoś jeszcze. A wreszcie z kilku tysięcy ludzi zostaje garstka i nas to nadal nie interesuje. Mimo rzek krwi i jawnej niesprawiedliwości, która spotkała mieszkańców tych ziem.
Ale moje reakcje nie są wynikiem braku empatii i obojętności na losy biednych ludzi, których kraj podbijają bogacze żądni zysku. Po prostu w tej książce nikt nie ma osobowości. Nie znamy prawie wcale historii tych osób, a autor bardzo dosadnie mówi, kto jest dobry, a kto zły. To męczy, zniechęca i sprawia, że nawet kiedy ktoś umiera, jest nam to po prostu kompletnie obojętne.


I nie mogę powiedzieć, że ta książka była tragiczna. Ale była słaba. Do tego miała na okładce napis "Literacka Nagroda Nobla 2008", a potem się okazało, że nie ma Nobla. Tylko jej autor otrzymał go chyba za całokształt twórczości. A przynajmniej tak zakładam, bo nigdzie nie udało mi się doszukać konkretnej informacji, że właśnie to dzieło cokolwiek dostało. A przynajmniej nie sądzę, żeby miało za co Neutral.
Ale może to podsumuję.


Dlaczego ta książka mi się nie podobała?

1. Bo jest nudna. Nic się tak naprawdę nie dzieje, a jeśli już nawet, to bardzo wolno i jest poprzeplatane tyloma opisami światła i wiatru, że człowiek zapomina, że to moment akcji.
2. Bohaterowie są nijacy i miałcy. Jedynie większe emocje, jakie poczułam, to przelotna sympatia to żebraka Radicza i fotografa, chociaż ten męczył mnie ślepym zapatrzeniem na Lallę.
3. Lalla! Ta dziewczyna ma chyba mieć w sobie głębię i piękno, ale tak naprawdę wydaje mi się wyidealizowana i pusta. Przede wszystkim dlatego, że świat jest zawsze taki, jakim ona go widzi. Jej opinie zdają się definiować rzeczywistość, ale chyba niewiele ją interesuje poza słońcem i wiatrem, więc cała cywilizacja to coś, czym gardzi. Oczywiście sama też musi być najpiękniejsza na świecie i ma to za nic... I wszystkich ma gdzieś...
4. Opisy. Wciąż tego samego. W kółko identycznymi słowami. Żadnej innowacji.
5. Brak dialogów. A jeśli już były, to tak mdłe i pozbawione emocji, że równie dobrze mogłoby ich nie być.
6. Czytelnik nie ma szansy wyrobić własnych poglądów. Wszystko jest pokazane tak, żeby nasze przekonania zgadzały się z tym, co myśli Lalla albo Nur. A może po prostu autor.
7. Końcówka książki, które nie ma sensu i nie zamyka żadnej konkretnej historii. Nie wiadomo tak naprawdę, co się potem stało. Po prostu miały być opisy słońca, piasku i cierpienia.
8. Przeładowanie informacjami. Wszystko jest bardzo szczegółowe, ale nie tam gdzie powinno. Bo momentami autor wymienia na przykład całą masę jakiś plemion albo nazwisk. I szczerze mówiąc, to przypominało momentami czytanie Biblii. Ale Biblia jest nastawiona na taki styl i drobiazgowe wypisywanie rodowodów. A taka książka jak "Pustynia" raczej nie powinna mieć w środku całych akapitów poświęconych na wyliczenia rzeczy, które większość ludzi ominie wzrokiem, a osoby takie jak ja przeczytają dla zasady i zapomną sekundę później.
9. I wreszcie na koniec: historie Nura i Lalli są połączone tylko tym, że dzieją się na pustyni. Ale tak poza tym, nie mamy żadnego uzasadnienia, dlaczego trzeba było opisać dwie rzeczy. Nie okazuje się potem, że Nur był ojcem lub dziadkiem Lalli. Nie okazuje się, że jego plemię założyło wioskę, gdzie żyła. Po prostu to dwie rozbieżne opowieści. I żadna nie wnosi nic do tej drugiej. A przynajmniej nie w takim stopniu, żeby nas to obchodziło, bo po prostu pojawiają się dwa razy imiona tych samych ludzi, którzy byli jakimiś prorokami czy świętymi i jednego z nich osobiście znał Nur.


Dobra!
Podsumowanie!
To jest powieść noblisty. Pewnie nie rozumiem do końca jej przesłania. Albo mam za niskie IQ żeby ją docenić. Ale tak jak wspomniałam, nie uważam, że to kompletny gniot, bo czasami miło mi się ją czytało. Po prostu wydaje mi się, że bardzo duża część tej książki jest zwyczajnie niepotrzebna i wieje nudą. Tak jak już mówiłam w temacie "Aktualnie czytam" - autor chyba chciał sobie opisać pustynię i nudnych ludzi, więc ubrał to we wzniosłą historię, która ma nam niby pokazać, że świat konsumpcjonizmu jest zły i że nie widzimy piękna, które nas otacza o pierwszym brzasku. Przynajmniej ja tak to widzę.
Ale w sumie polecam się z tym zmierzyć. Można potem poczuć prawdziwą dumę, że przebrnęło się przez tak pozornie cienką książkę i pochwalić się, że się przeczytało powieść noblisty :3. Ale chyba nie oczekuję, że ktoś mi tutaj odpisze. Wątpię, żeby ktoś miał dość samozaparcia, żeby przez to przebrnąć, bo pewnie w tym wieku to marnowanie czasu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Zwiadowcy Strona Główna -> Skorghijl Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin